Vita Liberata mineralny puder brązujący


Ciepłe i słoneczne dni są już niestety daleko za nami, w związku z tym nasza opalenizna jest już również coraz słabsza. W okresie jesienno zimowym bardzo chętnie sięgam po produkty które pomagają nabrać mojej skórze wyrazu. Zawsze jednak byłam nastawiono sceptycznie do produktów samoopalających, moje spojrzenie na kosmetyki brązujące zmieniła marka Vita Liberata.  Po przetestowaniu rewelacyjnej pianki samoopalającej, o której pisałam TU>>> moja ciekawość co do innych produktów tejże marki była ogromna. Dlatego też zdecydowałam się na wypróbowanie pudru brązującego. Na wstępie  muszę powiedzieć że bronzery raczej sporadycznie występują w moim makijażu gdyż efekt który dają niestety mi nie odpowiada, na co dzień raczej sięgam po róż.  Efekt po pierwszej aplikacji okazał się dla mnie ogromnym zaskoczeniem. 







 Może zacznę od najistotniejszej dla mnie kwestii jaką jest działanie produktu. Puder sprawia że już po jednej aplikacji na skórze tworzy się delikatna opalenizna, która utrzymuje się przez kilka dni. Jest to dla mnie wspaniałe rozwiązanie, gdyż efekt jest naprawdę piękny i bardzo naturalny. 

Kosmetyk jest produktem mineralnym, posiada sypką konsystęcję, bardzo przyjemną w aplikacji. Efekt jaki chcemy uzyskać oczywiście możemy stopniować w zależności od naszych preferencji. Puder deje aksamitne, matowe wykończenie. Osobiście mam bardzo jasną cerę więc raczej staram się stosować go w jak najmniejszych ilościach by efekt był jak najbardziej naturalny. Kosmetyk dostępny jest w dwóch wariantach kolorystycznych, ja posiadam najsnadniejszy odcień No.1 Sunkissed. 



Do pudru w zestawie dołączony jest pędzel typu kabuki. Produkt został wykonany bardzo solidnie, prezentuje się również pięknie. Włosie jest wyprofilowane w formie stożka, idealnie do konturowania. Włoski są bardzo delikatne i mięciutkie. Metalowa skuwka świetnie trzyma pędzel w ryzach, włoski nie łamią się ani nie wypadają. Pędzelek bez obaw możemy prać w delikatnym płynie, nie odkształca się, po wysuszeniu wygląda dokładnie tak samo jak przed myciem.



Opakowanie to tekturowy kartonik na którym zawarto wszystkie ważne informacje dotyczące produktu. Pudełeczko świetnie chroni puder oraz pędzelek przed uszkodzeniem. Puder znajduje się w plastikowym słoiczku z nakrętką. Opakowanie jest przeźroczyste więc możemy swobodnie obserwować poziom zużycia. Do aplikacji przeznaczone są niewielkie otwory wewnątrz opakowania, które umożliwiają wydobycie niewielkiej ilości pudru do zastosowania.




Więcej informacji na stronie Vita Liberata

Produkt dostępny w Sephorze 

 


Komentarze:

  1. Kochana a gdzie efekt na buźce? Chętnie bym go zobaczyła, ciekawa jestem tego produktu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczerze mówiąc nigdy nie spotkałam się z kosmetykami tej marki. Jako blada twarzyczka używam bronzera z Make Up Revolution, który sprawdza się super :)
    www.ewkabloguje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. O kosmetykach Vita Liberata słyszałam wiele dobrego, jednak wciąż nie miałam okazji poznać tych produktów marki. Bardzo chętnie widziałabym je w swojej kosmetyczce, uwielbiam luksusowe kosmetyki dobrej jakości :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Słyszałam właśnie, że to świetny produkt :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam ogromną ochotę wypróbować kosmetyki tej marki, zbierają tyle pochlebnych opinii :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pudru brązującego jeszcze nie miałam, ale lubię brazery w kulkach.

    OdpowiedzUsuń
  7. szkoda, że nie ma efektu na buzi ani chociażby pokazanego koloru na dłoni :( bo opis wydaje się bardzo interesujący

    OdpowiedzUsuń



SZABLON BY: PANNA VEJJS